Rzeszowski ortodonta, który przywrócił mi uśmiech

Gdy byłam mała byłam bardzo ładną dziewczynką. Miałam śliczne duże oczy, piękny i zadarty nosek, pełne usta i zły zgryz… Z czasem gdy dorastałam zapomniałam o tej wadzie. Przyzwyczaiłam się do niej, a sam przodo-zgryz z czasem wpływał tylko trochę na moje życie – gdy okazało się, że nieprawidłowo przeżuwam jedzenie. Nie było to jednak nic strasznego, więc o temacie zapomniałam.

Wizyta u ortodonty, która zmieniła moje życie

Ortodonta RzeszówDo czasu, gdy urodziłam śliczną dziewczynkę kilka lat temu i po pierwszej wizycie u stomatologa okazało się, że moja latorośl ma problem ze zgryzem, taki sam jak ja. Już wiedziałam, że będziemy szukać ortodonty i już wiedziałam, że Juleńka będzie nosiła aparat. W dzisiejszych czasach to nawet modne. W niczym mi ta perspektywa nie przeszkadzała. Z ciekawości wpisałam w wyszukiwarce internetowej hasło: Ortodonta Rzeszów i rozeznałam się wstępnie w temacie. Gdy wróciłyśmy któregoś dnia, kilka miesięcy później, z córcią do domu – mój mąż był najbardziej zaskoczony z nas wszystkich. Spojrzał na córę, spojrzał na mnie. Gdy już byłam z Julcią u ortodonty, to wyszła od razu moja wada. Okazało się wtedy, że w dzisiejszych czasach nawet ja mogę nosić aparat i prostować swoje zęby. Nie jest to tania sprawa, ale pojawiła się perspektywa, której nigdy nawet nie brałam pod uwagę. Nie chciałam zapeszać, trochę się wstydziłam, więc nie obnosiłam się z tematem. Dopiero gdy miałam aparat w buzi i nie dało się go w żaden sposób ukryć, uśmiechnęłam się szeroko. Mój mąż był tak samo wyrozumiały jak moja córcia.

Oboje mnie wspierali, gdy miałam chwile zwątpienia. Gdy skończył się okres noszenia, wyszłam od ortodonty prawie ze łzami w oczach. Nawet nie wiedziałam jak bardzo mi przeszkadzała moja wada. Natychmiast później zapisałam się na długo odkładany kurs angielskiego. Moja wiara w siebie w końcu została przywrócona.