Przeprowadzka poszła gładko – torby fotograficzne i sprzęt w przeprowadzce

Po niemal codziennym spędzaniu wieczorów przed ekranem komputera w poszukiwaniu nowego mieszkania, co zawsze kończyło się kłótnią (Olka chciała przenieść się do większego, najwyżej trzyletniego mieszkania, a takie oferty pojawiały się na nowych osiedlach na obrzeżach miasta, podczas gdy mnie zależało na mieszkaniu blisko uniwersytetu, czyli w centrum), zdecydowaliśmy się na kompromis. Znaleźliśmy lokum o większym metrażu ale na starym osiedlu dość blisko uczelni.

Jak spakować stare gadżety, torby fotograficzne, futerały?

 

torba fotograficznaPodpisaliśmy umowę wynajmu na rok. Teraz wystarczyło tylko przenieść swoje rzeczy. Łatwiej powiedzieć, niż zrobić. Okazało się, że podczas zaledwie dwóch lat życia razem zgromadziliśmy cały wagon zupełnie niepotrzebnych rzeczy, które powinniśmy już dawno wyrzucić, ale w sumie szkoda było się ich pozbywać. Olka to kobieta praktyczna, więc kazała mi spakować wszystkie pamiątki z wakacji, jakieś figurki, które dostawaliśmy na różne okazje od znajomych oraz popsute sprzęty i wynieść je na śmietnik.
Zrobiłem to z ciężkim sercem. Po pozbyciu się odpadów, mogliśmy rozpocząć planowanie transportu pozostałych rzeczy. Najpierw przygotowaliśmy wszystko, co mogło służyć za pojemniki do przewiezienia naszego dobytku: kartonowe i plastikowe pudła, torby materiałowe i foliowe, walizki, plecaki a nawet futerał po skrzypcach (nie mam pojęcia, skąd go mieliśmy, ani gdzie podziały się skrzypce) oraz duże torby fotograficzne, które Olka kupowała zamiast torebek, bo uważała je za wygodniejsze oraz bardziej trwałe i pojemne. Zaczęliśmy pakować nasz dobytek: książki, płyty, naczynia, sztućce, ubrania, ręczniki…
Do kartonów zmieściliśmy nawet mniejszy sprzęt AGD i moją niedużą wieżę stereo. Kosmetyki Olka włożyła do futerału, a swoimi kolczykami wypełniła torby fotograficzne. Gdybyśmy mieli ciężarówkę, załatwilibyśmy wszystko jednym przejazdem. Jednak największym pojazdem jakim dysponowaliśmy, był dziewięcioletni volkswagen golf, ciężarówkę musieliśmy wynająć.

Załadowaliśmy do niej meble, lodówkę, pralkę, telewizor i mojego ukochanego, starego peceta (po drodze wpadliśmy do sklepu ze sprzętem elektronicznym, ponieważ musiałem kupić nowe uchwyty do TV i monitora komputera – stare połamałem przy odkręcaniu). Przeprowadzka poszła gładko i wieczorem, zmęczeni, lecz zwycięscy, piliśmy wino w naszym nowym-starym mieszkaniu blisko uczelni.