Najlepszy tynkarz z Łodzi

Mojego Mietka poznałam w dość nietypowy sposób. Byłam z siostrą na wycieczce w Łodzi. Ostatniego dnia, kiedy szłyśmy ulicą Piotrowską, na dworzec, mijałyśmy po drodze budowlańców na rusztowaniu. Jeden z nich rzucił w moją stronę komplement, kiedy spojrzałam w górę, zobaczyłam najpiękniejsze czarne oczy.

Profesjonalnie położone tynki

tynkowanie łódzkieTak mnie urzekły, że pospiesznie wyciągnęłam notes i zapisałam na kartce numer mojego telefonu. Rozmawialiśmy z Mietkiem codziennie i obiecaliśmy sobie, że bez względu na wszystko, zawsze będziemy razem. Moi rodzice byli przeciwni, żebym ja, dziewczyna z dobrego domu, po studiach, związała się ze zwykłym robotnikiem. Bolała mnie niechęć mojej rodziny w stosunku do niego, która nie minęła nawet po tym, jak Mietek przeprowadził się dla mnie do Wrocławia, a nawet po naszym ślubie. Wszystko się zmieniło, kiedy siostra budowała dom ze swoim mężem. Pewnego dnia, zadzwoniła do mnie zrozpaczona, że ekipa, którą wynajęła, całkiem spartaczyła sprawę. Tynkowane przez nich ściany były krzywe, a w kuchni i łazience poodpadały świeżo położone płytki. Powiedziała mi, że boi się zatrudnić kolejną ekipę w ciemno i poprosiła, żeby Mietek jej pomógł. Obiecała przy tym, że policzy mu wyższą stawkę, jeśli uda mu się przywrócić jej ściany do normalnego stanu. Na tę propozycję mąż powiedział, że pokaże szwagrostwu, co to znaczy tynkowanie łódzkie. Nie wiedziałam, co ma na myśli, dopóki nie pojechał zobaczyć, z czym dokładnie przyjdzie mu się zmierzyć.

Na miejscu mąż ocenił fachowym okiem, że robotnicy położyli zbyt grubą warstwę tynku na ścianę, przez co ten zaczął spływać, zanim całkiem zastygł. Natomiast w łazience położyli płytki na mokrą ścianę i to nie miało prawa się trzymać. Mąż uratował dom siostry i od tamtego czasu nasze stosunki się poprawiły.