Droga do pracy a rękawice robocze

Do pracy zawsze chodzę pieszo. Żeby wsiąść do autobusu musi być naprawdę paskudnie, co u mnie oznacza albo nieziemską ulewę, albo arktyczne mrozy. A że w Polsce mamy klimat dość umiarkowany, rzadko stoję w kolejce po bilet autobusowy.

Rękawice robocze do ogrodu i prac domowych

rękawice roboczeMoja droga do pracy od lat jest taka sama. Nic nowego nie wybudowano, nic nie zniszczono. Pierwszym charakterystycznym obiektem, który mijam jest sklep z obuwiem roboczym, w którym zresztą regularnie kupuję rękawice robocze. Przydają się nie tylko w ogrodzie, ale także w domu, jak trzeba coś przewiercić czy pomalować. Pisałam charakterystyczny, gdyż na wielkim i jedynym w tym sklepie oknie, kolorem różowym, jak pomadka mojej babci narysowany jest producent obuwia roboczego, niejaki pan Genio czy Henio – nie wiem, gdyż pierwsza litera jest okropnie zamazana. Kolejnym punktem mojej wędrówki do pracy jest stary, zniszczony przystanek autobusowy, ten z którego bardzo rzadko (mogłabym napisać, że praktycznie nigdy) korzystam. Biedak – od paru dobrych lat nikt go nie remontował, i przez następnych parę chyba nikt nie wyremontuje. Cud, że jeszcze stoi cały.Następnie mijam wielki dom, na kilkanaście rodzin chyba. Piękny jak pałac, tylko wieży mu brakuje. Zawsze jak przechodzę obok, za bramką zbiera się stado psów, które warczą na mnie i szczekają. Chodzę tędy już parę lat, a one nadal mnie nie pamiętają.

Za to ja znam je dobrze: Azor, Reksio, Bobik, Toto, Rudy i Wera. Moją wędrówkę do pracy kończy stary dąb, grubas jeden. Zawsze zadziwia mnie jego widok, jego ogrom, majestat. Piękny jest.

Więcej przeczytasz pod adresem http://eurobhp.com/ochrona-rak,c1.html